Każdy kto programował na trochę bardziej zaawansowanym niż podstawowy poziomie na pewno słyszał o czymś takim jak wzorce projektowe. Są to uniwersalne, sprawdzone w praktyce rozwiązania często pojawiających się, powtarzalnych problemów projektowych.
Podobnie jak w programowaniu, w którym projektowanie ma ogromne znaczenie, sytuacja ma się w e-learningu. Projektując szkolenia online, w wielu wypadkach równiez musimy programować. Wymyśleć proces uczenia się, a następnie obudować go odpowiednimi materiałami.
Aby stać się dobrym projektantem szkoleń online należy pokonać okreslone etapy:
1. Nauczyć się reguł projektowania szkoleń. Nauczyć się sposobów na tworzenie szkoleń.
2. Nauczyć się narzędzi tworzenia materiałów multimedialnych, platform e-learningowych i narzędzi wspomagających (potrzebna może też być podstawowa wiedza z zakresu HTML-a). Wiedzieć, jakie są poszczególne elementy kursu online, kiedy je zastosować i w jaki sposób zapewnić i poprawne działania. Nauczyć się popularnych schematów szkoleń online, ich zalet i wad oraz metod implementacji.
3. Nauczyć się wzorców, które sugerują, w jaki sposób należy rozwiązywać dane problemy i w ten sposób pokonywać problemy, które mogą się pojawić przed nami w przyszłości.
Zakładam że pierwsze dwa etapy mamy już za sobą i wyzwaniem jest nauczenie się jak korzystać z wzorców projektowych. Rozpoczynając przygodę z wzorcami projektowymi należy się zastanowić skąd się one wzięły. Otóż projektowanie zawsze kojarzy się z architekturą i właśnie w informatyce wzorce projektowe wzięły się z architektury. W swoim założeniu, pomimo tego, że się nie przyjęły, miały one ułatwić projektowanie budynków użyteczności publicznej, w których powtarzalność pewnych standardów i schematów jest bardzo duża.
Odnosząc się wprost do projektowania szkoleń podejście do projektowania z ich wykorzystaniem powoduje, że zamiast skupiać się na tym jak działają poszczególne moduły, zadania, w abstrakcyjny sposób opisują działanie i zależności pomiędzy wspomnianymi elementami. Takie podejście pozwala wypracować standardy, które są pożądane zarówno przez samych projektantów, jak i osoby uczące się. Zastosowanie wzorców projektowych pozwala również na lepszą kontrolę nad tworzeniem materiałów szkoleniowych online, pomimo tego, że nie są one rozwiązaniem samym w sobie wprowadzają reguły i granice, których należy przestrzegać.
Wzorce projektowe mogą przyspieszyć proces tworzenie materiałów szkoleniowych przez dostarczenie wypróbowanych rozwiązań dla problemów, które mogą nie być oczywiste na początku procesu projektowego. Często zagadnienia te wiążą się z ewolucją oczekiwań względem projektowanego szkolenia: rozszerzeniem jego funkcjonalności, zmianą sposobu i formatu czy dostosowaniem do różnych klas użytkowników. Nie uwzględnienie ich na początku procesu rozwoju szkolenia powoduje często konieczność gruntownego przebudowywania zaawansowanego lub gotowego już szkolenia.
Wzorce oprócz tego, że pokazują nam w jaki sposób rozwiązać problem, spełniają jeszcze jedną ważną funkcję. Dostarczają one wspólnego języka do komunikacji między członkami zespołu projektowego. Nadanie wzorcom nazw było doskonałym pomysłem. Dzięki temu posunięciu rozumiejąc wzorce i powiązania między nimi jesteś w stanie opisywać całe rozwiązania posługując się językiem wzorców projektowych.
Porozumienie w sprawie innowacyjnego projektu podpisali w poniedziałek szefowie szpitala, Akademii Górniczo-Hutniczej i spółki ArcelorMittal Poland S.A. Jak twierdzą organizatorzy, jest to pierwszy w Polsce i prawdopodobnie jeden z pierwszych w Europie projektów nauczania małych pacjentów przez internet. Projekt zostanie wdrożony w ramach w ramach zainicjowanej i rozwijanej przez Centrum e-Learningu AGH "Wirtualnej Akademii Umiejętności".
czytaj całośc
[via Gazeta.pl]
Ogromną zaletą projektów międzynarodowych jest to, że uczestnicząc w nich uczymy się bardzo dużo od innych. Po pierwsze słuchając ich, a po drugie odnosząc się do ich rzeczywistości i poznając problemy, z którymi sami się zmagają. Motywacją do zgromadzenia informacji na temat EQF było właśnie takie spotkanie.
Żeby zrozumieć czym jest EQF i po co powstało wyobraźmy sobie sytuację, w której pracownik z Polski wyjeżdża za granicę. Jak to w wielu wypadkach bywa pierwszą pracą jaką podejmuje jest praca fizyczna i wtedy generalnie wiele dokumentów przy zatrudnianiu nie jest wymagane. Jeśli natomiast chcemy znaleźć np. pracę biurową potencjalny pracodawca zapewne zapyta nas o to jaką uczelnię skończyliśmy, czy jest ona ceniona. Dlatego też wymagana jest stworzenie systemu który zapewni uznawanie kwalifikacji w obrębie całej Unii Europejskiej.
Według planów w roku 2012 system ten będzie działał już w pełni. Aktualnie jednak mamy do dyspozycji EQF, czyli European Qualification Framework, który na język polski tłumaczy się jako europejskie ramy kwalifikacji. Podstawowym założeniem EQF-a jest dokładne określenie tzw. poziomów odniesienia, a następnie przyporządkowanie im poszczególnych etapów edukacji (formalnej, nieformalnej i pozaformalnej) i zrobytych kwalifikacji.
Możemy więc przyjąć definicję, że EQF to wspólny europejski systemem odniesienia, który powiąże krajowe systemy i ramy kwalifikacji różnych państw.
Z jednej strony system ten pozwoli na swobodniejsze przemieszczanie się pracowników, studentów i uczniów z drugiej stworzy ramy i wytyczne służące standaryzowaniu parametrów związanych z edukacją i kwalifikacjami. EQF ma być wprowadzany do każdego z krajów poprzez wyspecjalizowane instytucje (Europejskie Rady Kwalifikacji), które mają wspierać instytucje związane z edukacją i szkoleniami w porównywaniu systemów kwalifikacji i wdrażaniu udpowiednich standardów.
EQF jest również związany ściśle z ideą uczenia się przez całe życie, a co za tym idzie włączania w indywidualne opisy kwalifikacji wspomnianych wcześniej różnych form uczenia się. Obejmując całość kształcenia: szkolne, wyższe, zawodowe i osób dorosłych inicjatywa ta określa osiem poziomów obejmujących cały zakres poziomu kwalifikacji uzyskanych po zakończeniu kształcenia obowiązkowego do kwalifikacji przyznanych na najwyższych poziomach kształcenia akademickiego oraz związanego z pracą zawodową i doświadczeniem. Opisane poziomy można osiągnąć różnymi drogami, najważniejsze jest jednak to, że o przypisaniu do konkretnego poziomu świadczą efekty uczenia się. Efekty, które definiowane są pod kątem wiedzy, umiejętności i kompetencji.
Nacisk przeniesiony jest z wkładu edukacyjnego, na to co konkretna osoba faktycznie wie i jest w stanie zrobić. Korzyści z tego płynące to głównie wspieranie lepszego dopasowania pomiędzy tym, czego potrzebuje rynek pracy, a tym co dają szkoły oraz instytucje edukacyjne. Ponadto takie podejście ułatwia kontrolę jakości i efektów edukacji pozaformalnej i nieformalne.
Rzadko mi się zdarza publikować tutaj posty mówiące o tym co robię, albo co mnie denerwuje, ale może warto to zmienić...
Jestem aktualnie w samym środeczku szkolenia Moodle 102, które w bardzo praktyczny sposób wymusza na mnie nauczenie się właściwych, chociaż może raczej właściwszych niż te które stosowałem do tej pory metod uczenia online, albo jak to ładnie można nazwać facylitacji szkoleń online. BTW prywatnie to bardzo nie lubię słowa facylitator, takie jest jakieś bezduszne i chłodne bardziej mi pasuje do fabryki niż uczenia, zwłaszcza jeśli mamy na myśli podejście konstruktywistyczne, ale do rzeczy.
Stwierdziłem, że drogę powrotną z dość intensywnego spotkania dotyczącego POKL poświęcę na naukę. Trzy godziny w spokoju podczas drogi z Warszawy do Krakowa to całkiem sporo czasu, a w zasadzie rzadko mi się zdarza mieć go aż tyle (na naukę).
Zaopatrzyłem się więc w netbooka (żeby nie nosić za dużo) i modem HSDPA (bez reklamy sieci) no i tak się miał odbyć mój mobile learning. Okazuje się jednak, że moje jakże wspaniałe założenie zweryfikowało bardzo szybko życie. W trakcie spotkania w dość przyjemnej sali hotelu Marriott (pomijając brak stolików, czy chociaż pulpitów do notowania dla długo-pisaczy) były jedynie 4 gniazdka, do których można się było podłączyć, aby zaczerpnąć do laptopa choć łyk prądu, a zgromadzona gawiedź widać była już po procedurach związanych z PZP wyposażona w całe serie różnych urządzeń łaknących 220V. Łaknących szczególnie dlatego, że w drodze, w wielu wypadkach kolejowej, „urządzonka” wyeksploatowały wewnętrzne zasoby energii i apatycznie informowały o tym, że na takich warunkach to pracować nie będą.
Ponieważ nie lubię się spóźniać i jak zwykle byłem przed czasem dopadłem zapobiegawczo do gniazdka w ścianie pierwszy i zadowoleniem czerpałem, a dokładnie netbook czerpał. Później oczywiście następowały zmiany warty i pod ścianą leżał cały przegląd technologii mobilnych. Problem jednak w tym, że nie było możliwości zorganizowania listwy zasilającej, której gigantyczny koszt oscyluje w granicach 50zł (stosując PZP może nawet mniej). Zadowolony z pełną bateryjką stwierdziłem, że mając jeszcze godzinę do rozpoczęcia spotkania chwilę popracuję, sprawdzę maile, dowiem się co się dzieje na spotkaniu projektu i generalnie poszperam. Od razu zacząłem szukać jakiegoś WiFi i oczywiście znalazło się. W pełni profesjonalny wireless, pełna moc klasy G z drobnym szczegółem, że jego koszt to 25 zł za godzinę per capita.
Prosta kalkulacja spotkania na 300 osób, posiadających w sumie i dla ułatwienia 100 laptopów i przesiadująca na spotkaniu, również dla ułatwienia 5 godzin., przynosi zysk na poziomie 12.500 zł brutto - NIEŹLE. Przeszła mi nawet przez głowę myśl czy nie współdzielić swojego łącza i nie zebrać po 5zł za cały dzień - zwróciłyby się koszty wyjazdu.
Miłe rzeczy nastąpiły w trakcie spotkania, które w głównej mierze miało na celu prezentację POKL, ale poniekąd zahaczało o nowe technologie w edukacji ich znaczenie, propagowanie wykorzystania komputerów internetu i ogólnie tego, że trzeba inwestować w młodzież właśnie pod tym kątem.
I tak sobie myślę, że wszystko fajnie, ładnie i pięknie. Przyszło 300 osób, które chcą to robić, 1/3 z nich ma nawet komputer, pewnie połowa z niego korzysta, a 50% tej połowy wie co to e-learning i właśnie chciała podglądnąć wyniki swoich uczniów, albo (tak jak ja) zobaczyć swoje oceny. BTW o Life Long Learning też było, więc ciągle trzymam się tematu. Rzeczywistość jednak była okrutna i pomimo prezentacji ślicznych wykresów pokazujących ile to milionów euro mieliśmy, mamy i będziemy mieli do wydania dostęp do internetu i prądu był reglamentowany.
Przykre to zjawisko zwłaszcza, że organizując aktualnie jakiekolwiek spotkanie, a zwłaszcza spotkanie osób zarządzających projektami i ciągle mówiąc o tym jak ważny jest dostęp do internetu wypadałoby go zapewnić i zacząć od siebie, żeby potem nie pojawiały się artykuły takie jak ten : Polskie szkoły źle uczą, albo wydrukować sobie kartkę z napisem odpowiedzialność i nosić ją ze sobą
Korzystanie z ePortfolio to najogólniej rzecz ujmując zbieranie, selekcja, tworzenie opinii i prezentacja artefaktów dotyczących kompetencji, kwalifikacji i umiejętności. Generalnie służyć ma własnemu rozwojowi, a także prezentacji wszelkich informacji związanych z naszym curriculum.
Idealnym rozwiązaniem byłoby oprogramowanie, sposób przechowywania i transferu danych, które cechowałoby się niezależnością. Powinien to być niezależny od miejsca edycji, wykorzystania i edycji elektroniczny dokument w formie paszportu, które bazując na otwartych standardach pozwoli swobodnie wymieniać dane. Idealne ePortfolio pozwoli na podróżowanie naszym danym pomiędzy różnymi środowiskami uczenia się i pracy. Serwis taki powinien pozwalać na bezproblemową edycję, automatyczne zbieranie informacji edytowanie opisów opinii itd, a także spełniać wymagania przenośności i rozszerzalności.
Kluczem jest strategia
Kiedy po raz pierwszy zacząłem analizować standardy, które mogą mieć coś wspólnego z ePortfolio przyjąłem strategię analizowania ich pod kątem czynności wymienionych na samym początku jako podstawowe funkcjonalności ePortfolio. Były to : wprowadzanie informacji, współdzielenie, przechowywanie i prezentacja. Niestety podejście to spowodowało, że standardy nakładały się na siebie i bałagan był jeszcze większy. Wynikiem tego podejścia była sporych rozmiarów mapa setek różnych rozwiązań związanych z konkretnym oprogramowaniem lub usługą, a stworzenie sensownej struktury stało się tym samym niemożliwe.
Po kilku podobnie nieudanych próbach okazało się, że najlepsze, najbardziej spójne podejście to skupienie się na cechach jakimi ma się odznaczać ePortfolio. Strategia ta obejmuje następujące cechy:
A) Interoperacyjność
B) Przenośność
C) Niezależność
D) Interfejs
E) Semantyka
Po krótkiej analizie istniejących standardów okazało się, że to podejście wydaje się cechować wyższym poziomem spójności i możliwością enkapsulacji danych poprzez ich enkapsulację w obrębie konkretnej cechy. Podejście to pozwala również na zapewnienie modułowości i przeprowadzania analizy standardów na niższych poziomach.
Standardy dotyczące ePortfolio powinny pokrywać wszystkie z wymienionych obszarów, ale najważniejsze z nich to interoperacyjność i przenośność. Wymagają one szczególnej uwagi z racji kluczowego znaczenia we wszelkich zadaniach mających na celu rozwój funkcjonalności integracji i wymiany danych. Interoperacyjność ePortfolio jest własnością, która pozwala na wymianę danych i wykorzystanie ich w różnych systemach, organizacjach czy platformach sprzętowych. Zapewnienie odpowiedniego poziomu interoperacyjności i przenośności danych związanych z ePortfolio daje możliwość stworzenia API, a tym samym ułatwia wymianę informacji w heterogenicznym środowisku różnych aplikacji.
Opierając się na wypowiedzi Grahama Attwell'a - ePortfolio to własność każdego uczącego się, mogą one jednak być bardzo skutecznie wykorzystywane przez instytucje państwowe, pracodawców, wszelkiego rodzaju szkoły oraz instytucje, które chcą zawartość ePortfolio identyfikować, przeszukiwać, analizować, certyfikować i poddawać dowolnym procesom na jakie zezwoli właściciel.
Jak wcześniej wspomniałem najważniejszą cechą, która powinna być analizowana w pierwszej kolejności jest interoperacyjność, w obrębie której możemy wyróżnić następujące obszary standaryzacji
A.1) Informacje na temat właściciela ePortfolio
A.2) Poszczególne dokumenty
A.3) Kolekcje dokumentów różnego typy
A.4) Informacje na temat wyników sprawdzianów/testów/certyfikacji
A.5) Bezpieczeństwo
A.6) Przepływ informacji i procesy
A.7) Pedagogika
Analizując istniejące standardy, które dotyczą poszczególnych obszarów interoperacyjności (A.1 - A.7) znaleźć można wspólny mianownik, którym jest przede wszystkim konieczność stworzenia lub syntezy istniejących specyfikacji technicznych w celu zapewnienia odpowiedniego formatu danych. Tylko w ten sposób można zapewnić podstawowe kryterium interoperacyjności jednocześnie wchodząc w tematy związane z przenośnością danych i odpowiednim poziomem niezależności danych.
Wpis ten ma charakter otwarty serdecznie zapraszam wszystkich zainteresowanych do dyskusji i podzielenia się swoimi uwagami, sugestiami i spostrzeżeniami.




Nazywam się Piotr Peszko i moją pasją jest e-Learning oraz technologie internetowe.


